UPADŁEM 26 MAJA

Pewnie popełnię dużo błędów, bo ekran widzę dość niewyraźnie. Trudno… Po dziesięciu dniach, których prawie nie pamiętam to nic dziwnego. To się zawsze jednakowo zaczyna. Gniew, wyrzuty, poczucie opuszczenia, bezradności…. Tak było i tym razem. Nie szukam wymówki, nie szukam usprawiedliwienia – opisuje tylko to co mnie popchnęło. Bycie trzeźwiejącym pijakiem nie jest łatwe. To

Żyć albo nie żyć….

Ostatni dzień kwietnia. Jutro zaczyna się majówka, polski “długi weekend”. W sklepach brzęczą butelki, w hipermarketowych  wózkach przewalają się dziesiątki piw, pojedyncze lub podwójne “zerosiódemki” ze zgrzewkami popitki i zagrychą. Z pólek znikają worki z węglem drzewnym i tandetne grille po 20 zeta. Dziesiątki ton karkówki marynuje się właśnie w lodówkach. Wyroby kiełbasopodobne na promocji

ILE TRWA ROK

Rok trwa 365 dni, 730 apeli, 1500 dzwonków, tysiące dźwięków zamykanych krat i drzwi, miliony wspomnień o wolności. Rok trwa setki upokorzeń i w sumie półtora dnia, kiedy widzisz ukochane twarze. Rok to tysiące godzin zmarnowanych na siedzeniu, leżeniu, pierdzeniu w brudne koce i jedzeniu padliny. Rok to 365 podziękowań za przetrwanie i próśb o przeżycie

10 – 13 KWIETNIA 2014

Minęło kilka dni… Brak weny, praca… Trzeźwość. Nie pisałem nic, nie było o czym i chyba nadal nie ma. Ciężko mi się odnaleźć w niepiciu… Cała gama wydarzeń “popełnionych” po pijaku wraca do mnie echem, które dudni w głowie.  Dziesiątki telefonów z biadoleniem do znajomych, kłótnie z Ewą. Wywalanie brudów na stół, asfalt i do

9 KWIETNIA 2014

Udało się. Przeżyłem kolejny dzień bez alkoholu. Zostało jeszcze półtora godziny ale może już nic złego się nie wydarzy. Życie jest nieobliczalne. Kazik Staszewski śpiewa “Żyj życie, jakbyś miał już nazajutrz, ze śmiercią twarzą w twarz stanąć”. O ironio słuchałem tego “na full” pijąc do nieprzytomności. Miałem dziewiętnaście lat. Nie było wtedy rzeczy niemożliwych.  97

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial