Wykluczenie.

Dzisiaj wesoło nie będzie. Jest mi przykro. Nie po raz pierwszy odkąd przestałem pić doświadczam wykluczenia, ale tym razem ze strony, której się nie spodziewałem. W zeszłym roku zwróciłem uwagę, że gdy wchodziłem wśród znajomych pijących zapadała cisza… „Pił z nami, siedział z nami, a teraz się mądrzy jakie to picie złe”… Przestałem się odzywać

Mój piciorys. Część czwarta.

W Polsce dostałem leki. Na uspokojenie, na sen i przeciwdepresyjne. Dostałem też zalecenie, by nie pić. Pewnie zastanawiacie się dlaczego nadal nie uważałem się za alkoholika w sensie medycznym, skoro moje życie tak kręciło się wokół alkoholu. Otóż odstawiłem alkohol bez żadnego stresu i żalu. Od tak… i było mi z tym dobrze. Przestałem pić

Mój piciorys. Część druga.

Bieszczady, zloty motocyklowe, parady, włóczęga po górach, dyskoteki, knajpy… i te wszystkie zawody miłosne… Tuż przed maturą rzuciła mnie kolejna dziewczyna. Ledwo zdałem, taki byłem roztrzęsiony. Nie potrafiłem się skupić na nauce i na tym, co ważne dla mojej przyszłości. Chodziłem jak w malignie… Na studia do Krakowa się nie dostałem. Egzamin nie był łatwy

Mój piciorys – część pierwsza.

Nie zrobiłem przez te trzy lata jednej dość ważnej rzeczy. Nie napisałem swojego piciorysu. Na początku owszem… były wspomnienia, szukanie przyczyn i tym podobne, ale nigdy nie zrobiłem tego sumiennie i do końca. Teraz w dobie własnego kryzysu siadam i wracam do podstaw. Podzielę go pewnie na kilka części, bo jakoś nie wyobrażam sobie napisania

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial