Ależ łatwo wszystko zepsuć.

Od świąt Bożego Narodzenia nosi mnie – jak mawiają alkoholicy, czyli chodzą na głodzie. Raz większym, raz mniejszym ale niemal ciągłym. Chodzę i nie wiem, co się dzieje. Szukałem przyczyn i upatrywałem je w odstawieniu leków, zbyt wielu obowiązkach, zbyt wielu godzinach pracy… tymczasem – wszystko po trochę ale… W tym roku w naszych domach

Kac po szpitalnej chemii…

Wczoraj wieczorem (w poniedziałek)  wypuścili mnie ze szpitala… Było ciekawie… i to o dziwo z punktu widzenia alkoholika… Miałem mieć zabieg usunięcia nowotworu w znieczuleniu ogólnym, ale uparłem się, że nie chcę być usypiany. Obawiam się stanów, w których tracę kontrolę nad ciałem i umysłem, wyprosiłem więc znieczulenie miejscowe. Lekarze wiedzieli, że dość dobrze znoszę

Dlaczego tak trudno pomóc osobie uzależnionej ? Część pierwsza.

Kiedyś usłyszałem to w formie instant – większość z was mówi, że nie ma problemu z alkoholem i to prawda… nie ma problemu, gdy jesteście z alkoholem, problem zaczyna się bez alkoholu… Te słowa to wierzchołek góry lodowej, ale od nich wszystko się zaczyna.  To co kryje się pod powierzchnią Waszych myśli to prawdziwe monstrum,

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial