Życie zatoczyło krąg…

Miałem naście lat… a może nawet i nie… Ruszając motocyklem, musiałem się odepchnąć od ogrodzenia, bo nie sięgałem nogami do ziemi. Jakie to było fantastyczne uczucie. Kręcę manetką i jakaś niezrozumiała wówczas siła, ciągnie mnie do przodu. Sprzęgło chodziło bardzo ciężko… ledwo dawałem radę… Potem musiałem się przechylić na lewo i kopnąć nóżkę by zmienić

Pijak for ever !

Powtarzam to na zajęciach tydzień w tydzień. Uzależnionym zostajesz na zawsze. To bardzo specyficzna choroba. Śmiertelna, nieuleczalna, lecz jednocześnie możliwa do całkowitego zatrzymania… Niezwykłe… ale jakie to niesie konsekwencje Ciężko porównać uzależnienie do jakiejś innej choroby. Uzależniony żyje na czuwaniu. Jeśli tylko coś zaniedba, cały zbudowany porządek zaczyna się sypać. Są objawy wstępne… irytacja, przedłużający

Spokój

Wiele lat temu zapomniałem co to jest i po co mi to. Cisza wewnątrz, myśli układające się w sekwencje i płynące spokojnie jedna po drugiej. Bez gonitwy, bez zbędnego przeplatania się, bez zaburzania planów, bez plątania ruchów. Zapomniałem ile piękna może być w ciszy… Gdzieś słyszałem… że na początku był chaos… Na początku mojej drogi

Wykluczenie.

Dzisiaj wesoło nie będzie. Jest mi przykro. Nie po raz pierwszy odkąd przestałem pić doświadczam wykluczenia, ale tym razem ze strony, której się nie spodziewałem. W zeszłym roku zwróciłem uwagę, że gdy wchodziłem wśród znajomych pijących zapadała cisza… „Pił z nami, siedział z nami, a teraz się mądrzy jakie to picie złe”… Przestałem się odzywać

Ile przepiłem, czyli mój litraż….

Sam nie wiem dlaczego, ale w jakiś sposób ominęła mnie ta „przyjemność” podczas mojej terapii. Nigdy nie liczyłem tego ile wypiłem i przepaliłem  w życiu. Pora się temu przyjrzeć z perspektywy kilku lat abstynencji. Nie zrobię jednak typowego litrażu. Podzielę do i doliczę wszelkie inne straty materialne, które poniosłem przez alkohol. Zliczę razem piwo, wino,

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial