Życiowy kaleka – nauczyć się żyć w trzeźwości, nie oznacza nic złego.

 Wpis będący materiałem przygotowanym przeze mnie  niegdyś na zajęcia z uzależnionymi. Przedostatni 🙂  Czytając go postarajcie odpowiedzieć sobie na postawione pytania. 

 

 

Przez lata nadużywania a później uzależnienia, wszystkie dziedziny życia zostały skażone nałogowym myśleniem i postępowaniem, nastawionym na spożywanie alkoholu, czy narkotyku. W zapomnienie poszły dawne zainteresowania, hobby i liczne aktywności fizyczne. Substancje psychoaktywne zdominowały życie i zabrały nam wiele czasu. Np. moje “picie weekendowe” wyglądało tak:

 

– piątek: picie do późnych godzin nocnych

– sobota: “leczenie kaca” od rana ( kolejne kliny)  i znów picie do nocy

– niedziela: znów “leczenie” i najczęściej ponowne upicie się, mimo wcześniejszej decyzji, że będzie “tylko troszkę”

– poniedziałek: niezdolny do pracy leżę w łóżku, znów klin ale już bez upijania się

– wtorek : złe samopoczucie, praca pozorowana, bóle głowy, brzucha

– środa: usiłowanie nadrabiania zaległości – wciąż niezbyt dobre samopoczucie

– czwartek: nadal usiłuję nadrobić zaległości, pracuję chaotycznie, gdyż moje myśli już są przy piątku

– piątek… czuję się już dobrze, więc pora się napić…

 

Z całego tygodnia zostało mi w przybliżeniu 1,5 dnia na w miarę normalne życie i pracę. Oczywiście modeli picia, czy ćpania jest kilka, lecz każdy z nich pozbawia nas ogromnej ilości wolnego czasu. Trzeba mieć czas na samo picie, na zdobycie pieniędzy, towaru, na przeżycie stanu upojenia i potem na trzeźwienie i zespół odstawienny.

 

 Jaki był Twój sposób upijania się ?

 

Co za tym idzie, nie mamy czasu na rozwijanie umiejętności i na cieszenie się wolnym czasem. Porzucamy więc to, co niegdyś nas cieszyło właśnie na rzecz nałogu. Ja porzuciłem między innymi: bieganie, siłownię, motocykle, jazdę na rowerze, wędkarstwo, fotografikę, majsterkowanie.

 

 Co Ty porzuciłeś ?  Przypomnij sobie jak spędzałeś/aś wolny czas zanim się uzależniłeś/aś.

 

Gdy przestajemy się upijać, nagle okazuje się, że mamy bardzo dużo wolnego czasu, z którym coś trzeba zrobić, jakoś zagospodarować, gdyż znudzenie prowadzi do rozwinięcia się głodu alkoholowego i zapicia, zaćpania.

 

Powrót do dawnych hobby, czy szukanie nowych zajęć wcale nie należy do łatwych. Szybko okazuje się, że chcielibyśmy robić wiele rzeczy, ale najchętniej wszystkie pod wpływem naszego narkotyku. ( alkohol = narkotyk – nie zapominaj o tym ) Ja na przykład uwielbiam muzykę. Najchętniej słuchałbym jej na żywo, co oznacza udział w imprezach masowych. Gdy o tym myślę, z miejsca widzę tysiące ludzi z piwem w rękach. Mój pierwszy mini koncert skończył się ucieczką po 10 – 15 minutach. Wszędzie widziałem alkohol. Rozkręciłem się do tego stopnia, że zaczęło mi się robić słabo i musiałem uciec. Drugi koncert ( zaledwie tydzień później ) udało mi się przetrwać do końca. Wszedłem pod scenę i zostawiłem większość pijących za plecami. Interesowała mnie wyłącznie muzyka. Nie czułem się jednak dobrze. Kolejne tego typu wydarzenia znosiłem coraz lepiej, ale potrzebowałem wiele czasu, by nastąpił przełom. W końcu, w zeszłym roku bawiłem się tak jak dawniej, ale trzeźwy…

 

 Jakie czynności i rodzaje relaksu powiązałeś z piciem/braniem ?

 

Przełom nastąpił, gdy zrozumiałem jak działa większość substancji psychoaktywnych. Niejako pozbawiają nas kontroli zachowania, znosząc, lub znacznie osłabiając uczucie wstydu. Gdy zrozumiałem, że alkohol stał się swego rodzaju włącznikiem, poczułem złość. Ludzie mawiają “in vino veritas” – w alkoholu prawda ( w winie prawda ) a ja wiem, że tego stwierdzenia można tak samo mocno bronić, co je podważać. Ja postąpiłem przekornie i pozwoliłem je sobie obronić – choć nie mogę tego zrobić bez uwag i do końca.

 

 Jakie rodzaje zabawy uważasz za “niewykonalne na sucho, na trzeźwo, na czysto” ?

 

– Zapytałem siebie, czy skoro po alkoholu lubię śpiewać ( niby taki jestem naprawdę ), to kto, lub co zabrania mi śpiewać gdy jestem trzeźwy ?

 

–  Jeśli po alkoholu lubiłem tańczyć ( bardziej pląsać, skakać, tańczyć pogo – w moim przypadku ) to dlaczego mam się pytać butelki o pozwolenie ?

 

– Gdy byłem pijany (w przeciwieństwie do stanu trzeźwości ) nie miałem problemu z zawieraniem nowych znajomości. Czy muszę się przedstawiać innym w stanie upojenia ? Czy chcę, by nowo poznane osoby z miejsca skojarzyły mnie z alkoholem, czy innym narkotykiem ?

 

– Brałem udział w regatach, które odbywały się na ogół w powszechnym braku trzeźwości. Na kejach przed startem słychać było łopot żagli i szczękanie kieliszków. Czy i ja mam narażać swoje życie i życie innych, pijąc alkohol i wsiadając za ster ? Czy koniecznie muszę podążać za panującą żeglarską modą ?  ( na szczęście odchodzi to do lamusa )

 

Takich spraw, w których alkohol stał się niezbędnikiem, było znacznie więcej. W każdej z nich pozwalał mi on na swobodne zachowywanie się czyli bycie tym przysłowiowym prawdziwym sobą.

 

  Co to oznacza ?

 

Okazuje się, że przez lata dławił mnie i ograniczał wstyd połączony z niewiarą w siebie i licznymi kompleksami. Wstyd, kompleksy, brak zaufania do własnej osoby. TO SĄ PODSTAWY KAŻDEGO UZALEŻNIENIA. Gdy więc wypiłem, stawałem się poniekąd sobą, gdyż porzucałem tamte ograniczenia. Można by więc powiedzieć, że nasze powiedzenie się sprawdza, gdyby nie inne skutki działania np. alkoholu. Chwiejny krok, niepewne ruchy, bełkotliwa mowa, odór alkoholu, czasami nagłe wymioty, biegunka… Czy to naprawdę ja ?

 

Zacząłem powoli porzucać wstyd i swoje wewnętrzne ograniczenia i uczyć się życia jakby od nowa. Zrozumiałem, że jestem całkiem wprawnym mówcą, dobrym mechanikiem, żeglarzem i tak dalej. Tańczyłem swoje pogo będąc trzeźwym, paradowałem w różnych śmiesznych strojach, przebierałem się za Mikołaja i nauczyłem się poznawać nowych ludzi, pokazując im prawdziwego siebie.

 

Proces ten przebiega powoli i trwa nadal. Co jakiś czas trafiam na czynność, czy wydarzenie, w którym debiutuję bez użycia substancji psychoaktywnych i znów przełamuję pewne ograniczenia. Nie da się tego przyspieszyć, nawet nie należy. Warto jednak zapamiętać, że bycie sobą nie oznacza bycia pijanym, czy naćpanym. Posiadamy w sobie wszystko, co jest nam potrzebne do życia i tylko od nas zależy, jak to wykorzystamy i ile nałożymy na siebie ograniczeń.

 

Jakie są Twoje ograniczenia ? Co zabijałeś/aś w sobie by poczuć się swobodnie ?

 

W tym miejscu dochodzimy do pojęcia prawdy. Kim jestem ? Jakie są moje potrzeby ? Jakie są moje możliwości i jakie ograniczenia ? Bycie świadomym tych spraw, jest niezbędne do rozpoczęcia procesu zmian, mających na celu tzw. normalne życie. Spotkaliście się pewnie z powiedzeniem “prawda cię wyzwoli”.

 

Dlaczego zaakceptowanie prawdy o sobie jest tak ważne ?

 

 

 Nie ma takiej możliwości, by każdy z nas był doskonały we wszystkim czego zapragnie. Ja chciałem nauczyć się tańczyć. Chodziłem nawet przez dość długi czas na lekcje tańca. Szybko okazało się jednak, że nie mam ku temu żadnych predyspozycji. Byłem potwornie spięty, sztywny i myliłem się raz po raz. Nie potrafiłem się z tym pogodzić, więc idąc do dyskoteki, szybko upijałem się, by brak umiejętności nadrobić brakiem wstydu. Gdybym uznał prawdę o sobie, zamieniłbym dyskoteki na inne formy spędzania czasu ze znajomymi, bądź wybierałbym takie miejsca, gdzie mógłbym spokojnie pląsać sobie, przytulając swoją partnerkę, bez stresu, że połamię jej palce u nóg. Zamiast tego, siliłem się na rytmiczne wygibasy w licznych mordowniach, co kończyło się kacem… nie tylko alkoholowym.

Warto więc znać swoje możliwości i swoje ograniczenia, by nie stawiać się w sytuacjach, które narażą nas na niepotrzebny stres, czy wstyd. Ja postanowiłem rozwijać to, w czym czuję się dobrze i co zawsze przychodziło mi łatwo. Mam zmysł inżynierski i potrafię rozwiązywać wiele problemów technicznych wręcz intuicyjnie, bardzo szybko i najczęściej skutecznie. Jestem logikiem i moją pasją jest wyszukiwanie błędów w wielu utartych już przekonaniach a także w myśleniu innych osób. Często nie przysparza mi to przyjaciół, ale ci prawdziwi nie mają nic przeciwko prawdzie i odwdzięczają mi się tym samym, co uważam za bardzo zdrowe w budowaniu dobrych relacji międzyludzkich.

 

 

Nauczyć się żyć w trzeźwości, oznacza między innymi zaakceptowanie siebie wraz z wszelkimi atutami i wadami. Rozwijamy więc te dziedziny w których jesteśmy dobrzy a inne zostawiamy… innym, lepszym od nas. Trzeźwe życie to życie świadome, w przeciwieństwie do życia w nałogach, które to życie jest pełne żądań, nierealnych planów i oczekiwania, że świat dostosuje się do nas i będzie się kręcił tak, jak my tego zapragniemy.

 

 

Odpowiedz na pytania :

 

–  Znając prawdę o swoich możliwościach :

 

  Co porzucisz ?

  Co rozwiniesz ?

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Pomóż innym !! Udostępnij na:

No Comments

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial