Myśl o swoim myśleniu – kiedy sam sprawiam sobie ból i po co to robię ?

Gwoli wstępu.

Zamykam pewien rozdział w swoim życiu i rozpoczynam kolejny 🙂 Kolejnych kilka publikacji będzie materiałami, które przygotowałem niedawno na zajęcia,  lecz nie będą mi już, jako takie potrzebne. Myślę natomiast, że mogą być przydatne dla osób borykających się z nawrotami choroby alkoholowej, jak również z depresją i nerwicą. Po serii tych materiałów zamierzam wprowadzić istotne zmiany, porzucić w większości terapię behawioralno poznawczą ( bagienko alkoholowe )  i zająć się rozwojem duchowym. Terapia b-p ma swoje ograniczenia. Ja doszedłem na jej krańce i… i nie było dalej gdzie iść. W minionych dniach, dzięki grupce przyjaciół coś we mnie drgnęło, pewne maski odpadły i pojawił się pomysł na siebie i na dalsze trzeźwienie. Póki co jednak kilka wpisów z materiałami b-p.

 

Zakochałem się w uroczej dentystce. Poczułem, że nie potrafię bez niej żyć. Ona jest jednak obojętna. Robi swoje, jest miła, uczynna, usuwa ból z mojej głowy… i tyle… Co więc robię ja “uzależniony od mojej dentystki ” ? Nie myję zębów, gryzę żwir i przepijam kwasem. Niszczę siebie, by znów mieć pretekst i spotkać się z nią – ” moją ukochaną, jedyną, wybraną” wódką, heroiną, dopaminą…

 

 

Myślenie osoby uzależnionej jest ukierunkowane na ciągłe szukanie dla siebie  usprawiedliwień do picia, czy ćpania. Potrzebujemy tego, by wytłumaczyć się przed sobą i bliskimi z naszego postępowania.

Pomyślcie nad przykładami ze swojego życia !

 

Jeśli nie potraficie ich podać, być może jeszcze nie dostrzegacie faktu życia w mechanizmie iluzji i zaprzeczeń, lub nie akceptujecie prawdy o sobie i sposobie własnego myślenia. “Myśl o swoim myśleniu”. Powtarzam to pacjentom od dawna, raz za razem. Dlaczego to jest takie ważne i jak powinno to myślenie przebiegać, by nie prowadziło do rozwijania się głodu i nawrotów picia/brania ? Postaram się na te pytania odpowiedzieć.

 

Dr Albert Ellis, opracowując terapię RET (REBT – z ang. Rational Emotive Behaviour Therapy)  stworzył listę trzynastu cech zdrowia psychicznego:

 

  • umiejętność dbania o własne dobro,
  • dobre przystosowanie społeczne,
  • autonomiczność,
  • tolerancja,
  • akceptacja dwuznaczności i niepewności,
  • giętkość myślenia,
  • myślenie naukowe,
  • zaangażowanie,
  • podejmowanie ryzyka,
  • samoakceptacja,
  • hedonistyczne nastawienie do życia,
  • brak perfekcjonizmu i utopijnych poglądów,
  • przyjmowanie odpowiedzialności za siebie.

Oprócz tego, sformułował i udowodnił twierdzenie, że to nie wydarzenia są przyczyną naszego samopoczucia a jedynie sposób myślenia o tych wydarzeniach.

Alkoholicy i inni narkomani, przyjmują autodestrukcyjne modele myślenia, w celu wzbudzania u siebie pragnienia picia lub brania. Pretekstem może stać się nawet pogoda, nazywana dość powszechnie “barową”. Może to być dzień tygodnia – “szewski poniedziałek”. My – uzależnieni idziemy jednak znacznie dalej. Winą za swoje postępowanie obarczamy dosłownie cały świat. Osobiście mam w dorobku kilka wymówek, które stały się moimi ulubionymi. Ponad rok temu pacjent zupełnie poważnie stwierdził, że pije alkohol, ponieważ jego żona nie zgadza się na seks w trójkącie – z jej siostrą. Kilka miesięcy temu pacjentka usilnie twierdziła, że pije, ponieważ robotnicy źle remontują jej mieszkanie a gwoździem to trumny okazała się być ściana w kuchni, na której nie wychodziła jakaś struktura. Idąc tym tokiem myślenia, nie miałbym szans na ani chwilę trzeźwości. Moja żona również nie zgodziłaby się na seks w trójkącie z moją szwagierką (pomijając już dość oczywistą odmowę szwagierki). W moim domu, podczas budowy też nie wszystko poszło zgodnie z założeniami i co jakiś czas, coś tam trzeba poprawić, mimo że nie szczędziliśmy środków na to, by wszystko było zrobione dobrze. Piłbym też za każdym razem, gdy moi podwykonawcy coś zepsują, gdy nie uda mi się dotrzymać jakiegoś terminu, gdy uderzę się młotkiem, skaleczę czymś, nabije sobie siniaka czy też nie spodoba mi się pora roku, dzień tygodnia, temperatura na zewnątrz, czy stan zachmurzenia.  Obwiniłbym o swoje picie urzędy, komorników, dłużników, wierzycieli i pewnie szybko dołączyłbym choćby sąsiada, który mi się nie kłania. Ludzie uzależnieni potrzebują ciągłych wymówek, by usprawiedliwić destrukcję, jaką sobie fundują. Dwa dni temu napisała mi alkoholiczka na głodzie, że właśnie definitywnie skończyła swoje małżeństwo. Zapytałem dlaczego ? Bo wygrzebała na telefonie męża jakieś treści pornograficzne. Zasugerowałem jej, że to może być wymówka i efekt głodu. Nie dotarło. Tak się składa, że wiele osób co jakiś czas zaspokaja się, korzystając właśnie z produkcji porno… Nie dotarło… Rozmowa się zaostrzała. Argumenty nie docierały. W końcu ją przerwałem i zapytałem: Czy chcesz być trzeźwa, czy chcesz pić dalej ? Nie potrafiła odpowiedzieć. Szła w wątek porno na telefonie męża, jak w ogromną tragedię życiową. “Nie wiesz jak ja się czuję, jak to boli”. Wiem jak się czujesz, bo wiem jak się czuje człowiek na głodzie, który sam zadaje sobie ból. Wątek porno był przez nią nakręcany raz za razem aż doszło do tego, że ja zostałem nazwany nienormalnym, za twierdzenie, że to nie jest przyczyna dla zniszczenia małżeństwa i rozbicia pięcioosobowej rodziny. Takie sceny z tą konkretnie alkoholiczką powtarzały się od ponad dwóch lat, z przerwą na ciążę i połóg. W myśleniu tej osoby nie było żadnej zdrowej cechy.

 

 Jak więc chronić się przed myśleniem destrukcyjnym i nałogowym ?

 

 

Należałoby raz za razem zadawać sobie pytanie: Czy moje myślenie nie służy zadawaniu sobie bólu ? Czy niedawne wydarzenia nie sprawiają przypadkiem, że czuję głód ? Jeśli sprawiają ( a wg. Alberta Ellisa nie mogą ) to znaczy, że mój sposób myślenia o nich jest nieodpowiedni.

 

Idąc za cechami zdrowia psychicznego powinniśmy więc uczyć się sposobu myślenia który:

 

– pozwoli nam zadbać o własne dobro – zapewni nam zaspokojenie potrzeb fizjologicznych, materialnych i duchowych. Da nam czas na pracę, hobby i odpoczynek.

 

– pozwoli nam na poprawne funkcjonowanie w społeczeństwie. Pozbędziemy się zbędnego wstydu, nauczymy się współżycia z innymi ludźmi i poznamy swoją rolę w rodzinie, wśród przyjaciół, znajomych, w swojej pracy, mieście, kraju, świecie

 

Dzięki któremu:

 

– nie będziemy czuli się uzależnieni od innych ludzi, czy grup. Będziemy w stanie żyć zarówno jako jednostka ( w swoim stylu, zachowując swój indywidualny charakter, sposób ubierania się, poglądy, wiarę ) jak i w grupie, współpracując z innymi  – choćby w celach zarobkowych.

 

– będziemy w stanie tolerować wydarzenia, stany emocjonalne, wierzenia, obyczaje, prawa i odmienności kulturowe, nawet jeśli nie podobają się nam ( idąc za siecią – “jeśli nie lubię wołowiny, to nie ogolę się na łyso i nie będę biegał po ulicach z pałą w ręce, krzycząc “krowy do gazu” – zwyczajnie nie będę jadł wołowiny – to nazywa się tolerancją w prawdziwym sensie znaczenia tego słowa )

 

– nie będziemy trzymać się sztywno tzw. prawd objawionych. Będziemy potrafili dopuścić do siebie możliwość istnienia wielu prawd na temat jednej rzeczy i będziemy w stanie nowe prawdy przyswajać.

 

– będziemy myśleć elastycznie, twórczo, dostosowując sposób myślenia do dynamicznie zmieniającej się sytuacji i poziomu posiadanej wiedzy

 

– przyjmując dany sposób myślenia, będziemy się opierać na nauce, pozostawiając niewielki tylko margines na rzeczy zasłyszane, niesprawdzone, nie udowodnione.

 

– będziemy myśleć z pełnym zaangażowaniem, co nie pozwoli na stworzenie chaosu i niedopracowanych przekonań

 

– będziemy w stanie trafnie ocenić poziom ryzyka i podjąć decyzję, czy chcemy je podejmować

 

– będziemy myśleć o sobie, jako o istocie wyposażonej we wszystkie potrzebne do życia i poprawnego funkcjonowania cechy. Zaakceptujemy swoje słabości i rozwiniemy zdolności.

 

– będziemy dążyć do bycia szczęśliwymi ludźmi, bez względu na stan posiadania, zdrowia, czy pozycji społecznej

 

– nie będziemy tworzyć nierealnych planów i wizji, by nie frustrować się, gdy te okażą ( a muszą się okazać ) się nie do zrealizowania. Zdołamy pogodzić się z faktem, że ideały w naturze występują bardzo rzadko a ich tworzenie na siłę bywa karkołomne i często bezcelowe, gdyż pojęcie ideału jest bardzo płynne

 

– weźmiemy na siebie odpowiedzialność za swoje czyny, ( a więc po raz kolejny zaakceptujemy prawdę o sobie) bo taka właśnie postawa jest postawą sprzyjającą rozwojowi osobistemu i jednocześnie nie jest postawą autodestrukcyjną .

 

 

Gdy zrozumiemy, że to uzależnienie, lub inna choroba ( depresja, nerwica ) pcha nas w stronę myślenia destrukcyjnego, zaczniemy się tego sposobu myślenia pozbywać. Nie będzie to łatwy i szybki proces. Zanim myślenie pozytywne (realne – nie roszczeniowe ), budujące i motywujące stanie się nawykiem, musi upłynąć dużo czasu. Jak dużo – zależy od intensywności treningu myślowego i postawy chorego.

 

Pozdrawiam serdecznie

Michał

 

Ach i proszę się o mnie nie martwić 🙂 Miewam kryzysy, lecz ( według mnie przynajmniej ) są one wpisane w drogę ku wolności. 🙂

Pomóż innym !! Udostępnij na:

No Comments

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial