Spojrzeć sobie w twarz.

Sam sobie winien jestem i na nikogo po za sobą nie zwalę winy. Dużo osób czyta mojego bloga i niektórzy mogą wysnuć pokrętne wnioski, więc zaczynam od tego zdania i tego konsekwentnie będę się trzymał. Nie byłem gotowy do pracy z uzależnionymi w takim wymiarze czasowym. Wiedza – owszem, posiadam bardzo bogatą wiedzę i potrafię ją przekazywać. Zabrakło jednak profesjonalizmu jak chodzi o relacje z pacjentami – zacząłem przeżywać to, co się z nimi dzieje, jakby brać odpowiedzialność za ich niepowodzenia. Powoli zacząłem się plątać…  nie wiedziałem, co się ze mną dzieje… Rezygnacja, była ulgą. Wielką ulgą, zrzuceniem ciężaru i myślałem, że tak już będzie. Tymczasem rodzi się żal. Zanim zaczęły wysiadać mi nerwy, bardzo lubiłem to robić. W miniony piątek np. zajęcia prowadziło mi się tak dobrze, że zacząłem się wahać… poczułem tęsknotę, jakbym coś ważnego stracił… Sobota – koszmar… Depresja rozwinęła się tak, że ledwo sobie poradziłem. Niemal psychoza. Żal do ludzi, do świata, poczucie osamotnienia, porzucenia… tyle, że to ja sam sobie to zrobiłem. Każdy ma swoje życie i nie mogę od nikogo wymagać, by poświęcał mi swój czas. Powiedziałem w rozmowie z Natalią – zawiodłem się na ludziach i usłyszałem od niej – no tak to TY siebie zawiodłeś… przez swój sposób myślenia. Przez ten trudny czas usiłowałem się na kimś oprzeć a gdy się to nie udawało, złościłem się, żaliłem, plułem jadem. Czyli sam nakręcałem się i wchodziłem w coraz mniej przyjemne stany. To właśnie urok takiej pracy. Gdy ja sam wysiadam, inni traktują mnie jakbym sobie jaja robił. Nie chcą o tym słuchać. Posypałem się więc… resztkami rozsądku utrzymałem się na powierzchni i nie poszedłem pić. Tutaj zaleta całej tej wiedzy… wszystko, tylko nie picie. Pogoda ducha ? Co to ?  Rozbij łeb o ścianę, zwyzywaj cały świat, zrób cokolwiek ale nie pij… Oczywiście żadne to rewelacyjne sposoby na ukojenie głodu, ale dramatyczne próby przetrwania, gdy HALT, RET, 24H, medytacje, relaksacje, oddechy nie dają NIC. Było tak ostro, że dosłownie sraczki dostałem, ból brzucha, nudności i taka fala nienawiści do siebie, jakiej nie pamiętam od czasu ekstremalnego picia. Dlaczego ? Bo moje ciało nie piło, ale głowa była najebana jak sala weselna na Ukrainie. Myślenie życzeniowe, roszczeniowe, zero wiary w siebie, szukanie przyczyn na zewnątrz, już mi się MIZ włączał (mechanizm iluzji i zaprzeczeń), już się w głowie tworzyły ustawki, jakby tutaj olać system (czytaj olać siebie, rodzinę, przyjaciół, dom ) i iść się upić. Takie myślenie wywołało lawinę wyrzutów sumienia. Dlaczego ? Bo w myślach już piłem, więc miałem wyrzuty, że wracam do nałogu. Po co mi te wyrzuty ? Po to, żeby jeszcze bardziej pogrążyć się w chorym myśleniu i dać sobie w końcu pozwolenie na ulgę. Właśnie po to alkoholik wprawia się w tak silne cierpienie. Mimo, że wynika ono z pijanego myślenia, to sam ból jest prawdziwy i bardzo silny. Przecież od alkoholu oczekuję właśnie działania uśmierzającego wszelkie bóle… No i co robię – zakładam hodowlę niesnasek, żalu, wyrzutów, smutku i czego tylko mogę, byle się nakręcić na ból. Byle cierpieć bardziej ! Po co mi cierpienie ? Powiem tak… Kocham się cichutko w pięknej dentystce… No żyć bez niej nie mogę, więc żrę gwoździe, popijam kwasem i nie myję zębów, bo chcę się z moją ukochaną dentystką spotykać jak najczęściej. To nic, że za chwilę nie będę miał już zębów ale ona jest najważniejsza. To też, znając działanie alkoholu, robiłem wszystko, by mieć pretekst do wypicia. Przetrwałem, uspokoiłem się, odpocząłem. Na szczęście udało mi się porozmawiać spokojnie z kilkoma osobami, które potrafiły mi przywrócić stabilność. Wniosek – samemu można wiele rzeczy robić, ale z pijaństwa się nie wyjdzie w pojedynkę.

Tyle na dziś

Pozdrawiam serdecznie

Michał

Po raz kolejny zwracam się z prośbą o wsparcie mojego projektu, jednocześnie dziękuję bardzo wszystkim, którzy już dorzucili się do tego niszowego przedsięwzięcia. Kliknij TUTAJ aby przejść na stronę zrzutki. Jeśli projekt nie dojdzie do skutku, pieniążki zostaną zwrócone wpłacającym. Jeśli nie możesz, lub nie chcesz wspomóc mnie finansowo, udostępnij ten link – to też bardzo pomaga. Zebraliśmy do tej pory niemal tysiąc złotych z trzydziestu tysięcy. Mało ? Wcale nie. Każdy grosz się liczy.

 

Pomóż innym !! Udostępnij na:

4 komentarze

  • Zdzisław Nadolny

    11 lutego 2018 at 16:47 Odpowiedz

    Natalia mówiła prawdę i Ty już o tym wiesz . Wiedza to potężna broń w walce z chorobą . Pozdrawiam .

  • Bartosz

    15 lutego 2018 at 21:31 Odpowiedz

    Powiem wam że od paru dni śmigam po huśtawce emocjonalnej bardzo mocno, między euforią a depresją, głupawką a niezdrową powagą. A w każdym stanie okrutna tęsknota za alkoholem. Dziwne jest to że miałem intensywniejszą frekwencje na mityngach bo czułem co nadchodzi, nawet prowadziłem mityng i troche sie udzielałem. Nadeszło, nie jest lekko ale myśle że minie. Pogody Ducha wszystkim. Ps. nie pije rok i 2 tygodnie. Pozdrawiam, alkoholik Bartek

    • Michał

      19 lutego 2018 at 00:14 Odpowiedz

      Ja nie piję dzisiaj… Tylko dzisiaj…. To mi wystarczy…

  • Bartosz

    3 marca 2018 at 21:26 Odpowiedz

    wymyślił mi się w głowie dialog:

    kowalski: wiesz co…ja to w ten cały alkoholizm to właściwie za bardzo nie wierze. Właściwie to nie ma jakichkolwiek dowodów na to że ten alkoholizm w swoim pojęciu umownie przyjętym przez społeczeństwo jest jednostką chorobową ciała jak i ducha.

    nowak: ja to w alkoholizm wierze, ale właściwie nie wierze w samego siebie.

    kowalski: no ale jak to przecież widzisz samego siebie w lustrze ,możesz sie dotknąć ,zobaczyć a nawet poczuć czyli istniejesz niepodważalnie.

    nowak: No widzisz ,a jednak mimo to w siebie nie wierze, i to właśnie jest dla mnie niezbity dowód na istnienie alkoholizmu w pełni pojętego.

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial