Plus 20 do spokoju :)

Dzięki za wsparcie, jakiego mi udzieliliście w minionych dniach. Trudne decyzje, niepewność, buzujące emocje, lęk – te mało pożądane stany, towarzyszyły mi w minionym czasie. Nie byłbym alkoholikiem, gdybym przy tym nie poczuł kilku ukłuć w rodzaju – olej to, łyknij sobie, będzie dobrze jak się “uspokoisz”. Na szczęście myśli te i towarzyszący im głód były były bardzo słabe. Te kilka lat nauczyło, że nie da się żadnego problemu rozwiązać alkoholem, chyba że ktoś za problem uważa rodzinę, zdrowie, życie. Te “problemy” można alkoholem szybko usunąć. W każdym razie zabieg się odbył, nie stwierdzono wznowy nowotworu, lecz nie wszędzie dali rady się dostać, gdyż byłem bez znieczulenia… Ból był wyjątkowo silny tym razem, ale za to szybko doszedłem do siebie, bo już dzisiaj czuję się, jakby zabieg nie miał wcale miejsca. Wczoraj już było dobrze a dzisiaj – jakby nic się nie działo…

Plus 20 do spokoju – tak działa załatwienie sprawy, która niepokoi i spędza sen z powiek. Z nowotworami nie ma żartów. Szczęśliwie była to jakaś infekcja a nie wznowa. Mam jeszcze kilka spraw, które czekają na załatwienie i były odwlekane z braku czasu i tam jest minus 80 🙂 Podjąłem decyzję o rezygnacji z pracy w ośrodku terapeutycznym właśnie dlatego. Odkładanie na później ważnych, życiowych spraw, sprawiło, że strach zaczął mi towarzyszyć na co dzień. Już odbiło się to na układzie odpornościowym. Z wyników badań można wywnioskować, że mój układ szwankuje. Nie jakoś bardzo ale pewne wyniki są mocno poniżej norm. Tak działa stres. Pod jego wpływem można się poważnie rozchorować, lub nawet umrzeć. Częste są tutaj udary, wylewy, zawały – o tym wiele osób wie, lecz mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że tzw. dystres, czyli stres przewlekły, może doprowadzić organizm żywy do stanu wyczerpania, między innymi niszcząc układ odpornościowy. To dlatego postanowiłem wyłączyć się z pracy w terapii i przestać zajmować się geodezją. Brak czasu sprawił, że dawałem sobie cały czas przyzwolenie na olewanie istotnych spraw a one nie załatwią się same. Niektóre sprawy związane z moim wypadkiem, są szczególnie dla mnie bolesne, więc jakże prosto było mi powiedzieć sobie – mam tyle pracy – nie mam na to czasu. Tyle że wieczorem, gdy już kładłem się spać, majaczyło mi więzienie. Bardzo często – coraz częściej. To nie daje wytchnienia a jedyne co mnie ratuje przed powrotem tam, to ułaskawienie. By jednak usiąść do tego i napisać prośbę, pozbierać dokumenty, potrzebny jest spokój i czas. To są wyjątkowo bolesne wspomnienia i cała masa dokumentów, leżących w teczkach, które muszę wyciągnąć, przeanalizować, przemyśleć. Nie dam rady zrobić tego w pośpiechu, w biegu. Muszę się na ten czas wyłączyć. Dzisiaj będę wiedział co z moim prawem jazdy – tzn kiedy będę mógł ponownie zapisać się na kurs. Moim celem jest odebranie nałogowi pożywki – czyli załatwienie tych wszystkich spraw, które sprawiają, że czasami ciężko zasnąć wieczorem.

To tyle na dziś… Nie ma jeszcze południa a ja poczułem zmęczenie… Jednak nie przeszło to bez śladu.

 

Pozdrawiam serdecznie

Na koniec informacja o zrzutce. Jak może wiecie, usiłuję zgromadzić przynajmniej część kapitału, na zakup specjalistycznego urządzenia. Pod tym adresem  znajdziecie szczegóły. Po rozmowie z polskim producentem okazało się, że można zbudować urządzenie, które obsłuży moją produkcje a będzie kosztowało ułamek tego, co ustaliłem wcześniej. Jeśli chcecie wspomóc ten projekt – zapraszam i z góry dziękuję.

Michał

 

I  jeszcze news z dnia dzisiejszego. Mogę już odliczać dni do powrotu za kółko. Z ośmiu lat zrobiło się 3 i pół miesiąca i wiem to już na pewno. Z tej okazji “Born to be wild” w wykonaniu moich szurniętych ulubieńców ze Skandynawii.

 

Pomóż innym !! Udostępnij na:

No Comments

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial