Moje marzenie…

Gdy słucham piosenek Andrzeja Sikorowskiego, to jakbym słuchał własnych marzeń. Jakby mi śpiewał o tym, jakim niegdyś chciałem być człowiekiem. Czasami zdarzy mi się łzę uronić słuchając – “Moje kobiety”, a “Lekcja religii” – cóż… taki kiedyś chciałem być… może przez chwilę w życiu byłem… może znów kiedyś będę…

By to osiągnąć muszę zamknąć przeszłość. Wydarzenia sprzed lat są nadal przyczyną moich trosk, gdyż nie zostały zakończone sprawy z nimi związane.

Zacząłem kilka projektów, bardzo ambitnych, które leżą i obrastają w kurz, tylko dlatego, że nie mam na nie czasu. Jest napisana w połowie książka, jest rozebrany motocykl, jest niedokończona budowa domu, są zlecenia geodezyjne, które muszę dokończyć. Są ludzie, których zaniedbałem, zerwałem kontakt i chcę go odświeżyć. Nie zaczynam już niczego nowego. Policzyłem ile potrzebuję kasy. Policzyłem ile czasu zajmie mi jej zarobienie i nie chcę więcej. Kto śledzi bloga, ten wie jak zafascynowałem się możliwościami własnego organizmu. Możliwościami, które powstały po zaprzestaniu picia i ćpania leków psychoaktywnych. Rzucałem się w każdą stronę, z której coś błysnęło. Pomysł – zero zastanowienia się – realizacja… i o dziwo zdecydowanie więcej sukcesów niż porażek a to napędzało, by robić więcej i coraz ciekawszych rzeczy. Wyjście z mroku pijaństwa było jak wyjście z labiryntu ciemnych jaskiń. Wszystko stało się piękne. Wszędzie widziałem nowe możliwości. Znajomi czasami pukali się w głowy, a ja wzruszałem ramionami i robiłem swoje. Przypomniałem sobie czasy dorastania. Mój warsztacik, motocykl, muzyka, narzędzia i pasja… czysta i w pełnym tego słowa znaczeniu, bo do bólu. Dnie i noce spędzane przy starych gratach tylko po to, by później poczuć wiatr na twarzy i to uczucie “latania”, gdy motocykl składał się na bieszczadzkich zakrętach. Gdy prułem Junakiem po wielkiej pętli, wszelkie niedogodności, siniaki od narzędzi, blizny na dłoniach, nieprzespane noce… to wszystko przestawało się liczyć. Zapłata była dosłownie boska. Wiatr cisnął łzy z oczu. Co się z tym stało ? Nie ma o czym mówić – przepiłem to. Teraz wracam i usuwam z drogi wszystko, co stoi na przeszkodzie. Jeśli zaniedbam się bardziej, to albo wrócę do picia, albo wykończy mnie rak.   Sam jestem zaskoczony jak decyzję o rezygnacji z dwóch dziedzin życia przyjął mój organizm. Spokój i cisza… Mój umysł zastygł. Żadnych wątpliwości. Żadnego wahania. Pojawił się natomiast smutek, bo zawiodłem kilka osób… ale nie mam wyrzutów… nie tak wielkich, jakich się spodziewałem. Cięcie nie było jednak czyste. Już ktoś bardzo mi bliski się na mnie obraził. Przykro mi, lecz nie ma tutaj mojej winy, więc odpuszczam. To nie mój problem. Jako pijak też bym się obraził – bo tak łatwiej i można sobie spokojnie popić 🙂 Jako trzeźwiejący alkoholik już się nie chcę obrażać na nikogo. Ja wracam do siebie, do jedynej rzeczy w której zawsze byłem dobry – inżynieria 🙂 mechanika 🙂 i o dziwo pisanie. Znacie takich dziwolągów – inżynier – humanista ? 🙂 Tak mi się przydarzyło, że mam wrażliwość delikatnej dziewczyny a umysł, który projektuje i buduje konstrukcje w pamięci, bez większego wysiłku (notabene ta wrażliwość sprawiła, że wybudowałem wiele sztucznych murów wokół siebie – nie lubię ich, ale taki dzisiaj świat, że… trudno z czymś takim żyć )  Gdybym jeszcze był estetą, to pewnie zrobiłbym wielką karierę, ale moje wynalazki są funkcjonalne lecz niezmiennie szkaradne 🙂 Uff… chciałem coś więcej napisać, ale głowa boli na tyle, że jest to bardzo trudne. Za to puszczę Wam piosenkę… Mam trzy kobiety w domu więc nie mogła być to inna 🙂    https://www.youtube.com/watch?v=1jd_Hvbc_u0

Miłego dnia

Michał

Pomóż innym !! Udostępnij na:

1 Comment

  • Bartosz

    30 stycznia 2018 at 21:46 Odpowiedz

    Wczoraj minął mi pierwszy rok trzeźwienia. Usiadłem dziś wieczorem i powiedziałem sobie: “mam na imię Bartek i jestem alkoholikiem”. Mimo iż prędzej zdawałem sobie sprawę ,poczułem dziś w dosyć wyjątkowy sposób jak silnym mieczem w ręku jest powiedzenie szczere sobie takiego zwrotu. Dziękuje Wam wszystkim że jesteście ,mimo iż nie spotykamy się na mityngach jesteśmy jedną wielką rodziną ,na dobre i na złe w tym najwłaściwszym znaczeniu jakie można sobie wyobrazić

    https://www.youtube.com/watch?v=G6lYdqh1f0A

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial