Pożegnanie.

Zapowiadałem od dawna zmiany. Właśnie się za nie zabrałem.  Póki co uwalniam się od wszystkiego. Jest to decyzja wybierająca mniejsze zło. Nie jest to łatwe.

 

 

 

To ciekawe jak umysł reaguje na zagrożenia. Jeszcze nie wiedziałem, co się wydarzy a ten już mi wysyłał masę sygnałów, że szykuje się coś grubego. W czwartek rano obudziło mnie coś jakby odgłos pękającego lodu, ale w mojej głowie… Polała się krew z ropą. Zataczałem się do łazienki. Worki pod oczami i strach. Moje osobiste zwierzątko wodne ożyło. Telefon do laryngologa i – przyjedź… najlepiej za chwilę… Pojechałem. Doktor Marek był zatroskany. Spokojny jak zwykle ale zatroskany. Zaproponował mi zabieg operacyjny 30 stycznia… Nie. Nie dam rady. Mam pracę… To szóstego… Nie bo… No to 13 … Ok… Pani Nela wpisała mnie w kajet. Rozmawialiśmy z Markiem… Wewnątrz się gotowałem… Pierdolnąłem się w głowę… Jaką kurwa pracę ?! Ja mam życie ! Mam dzieci, które chcę wychować. Przerwałem rozmowę…. Jednak trzydziestego…. Tak będzie najlepiej – usłyszałem…. Z nowotworem nie ma żartów. Wychodząc już wiedziałem co zrobię.  Martwy nie będę wiele wart. Po tylu latach łykania chemii, to nawet roślinki nie skorzystają i robaki nie będą chciały się najeść 😛 Pojąłem, że nie pociągnę tak długo. I nagle poczułem spokój. Wiem, że kilka osób będzie zawiedzionych, lecz nie mogę siebie (i ich też) dłużej oszukiwać. Od kilku miesięcy było tylko gorzej i gorzej. Coraz większy stres związany z brakiem czasu i coraz więcej zaniedbań. Podjąłem decyzję o rezygnacji w pracy w ośrodku terapeutycznym i całkowitym zaniechaniu przyjmowania nowych zleceń prac geodezyjnych. Decyzja ta jest podyktowana wyłącznie troską o własne zdrowie – niczym więcej. Pewnie nie będzie już tam powrotu ale z tym muszę się pogodzić. Na ile będę mógł, wrócę do pracy z uzależnionymi przy pomocy mediów społecznościowych, lecz nie wcześniej niż za kilka miesięcy, Dziękuję bardzo Ewie, Mirce, Wackowi i całej ekipie związanej z Hoczwią za danie mi szansy. Tworzycie coś wspaniałego a ja mentalnie na zawsze się z Wami związałem i mam nadzieję, że nie wykopiecie mnie, gdy czasami wsadzę głowę przez okno 🙂 Jestem dumny, że mogłem uczestniczyć w tworzeniu miejsca, gdzie za cel postawiono dobro pacjenta a nie zysk. Cieszę się, że dzięki pracy w Bieszczadach było mi dane poznać tak wielu wspaniałych ludzi. To była najcenniejsza lekcja w moim życiu. Wielki ukłon w Waszą stronę.

Pozdrawiam serdecznie

 

Michał

 

 

 

Pomóż innym !! Udostępnij na:

No Comments

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial