Ocalić od zapomnienia.

Dzisiaj temat nałogów zejdzie na boczny tor, choć nie do końca 🙂 bo żeby trzeźwieć trzeba zapewnić sobie troszkę spokoju.

 

Przez bloga przewija się moje zamiłowanie do do starych sprzętów grających. Uwielbiam “wyciągać spod topora” graty, które później, po przejściu przez mój “salon odnowy” cieszą oko i ucho. Kto czyta dłużej bloga, ten wie, że hobby przerodziło się w mały biznes, który zaczął dominować, spychając inne źródła utrzymania. Każda przygoda ma jednak swój koniec i to może odejść do lamusa, jeśli nie wydarzy się jakiś mały cud. Moje zajęcie polega na odnawianiu płyt czołowych i pokręteł, czyli tego, co widać na zewnątrz tych sprzętów. Dwa lata budowałem od zera całe zaplecze techniczne, które umożliwia mi te prace. Coś “na raty”, coś ze złomu, coś zdobyte od kogoś…. zbieranina kilkuset narzędzi…  Kiedy dwa lata temu ogłosiłem się na jednym z portali…. powiem szczerze, że odzew z kraju przerósł moje oczekiwania. Nie ma tygodnia, żeby nie przyjechało kilka a czasami nawet kilkadziesiąt sztuk sprzętów do odnowienia i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie brak jednej bardzo drogiej maszyny D Druk… Taki panel trzeba często wyprostować, oczyścić, wyszlifować i pokryć powłoką antykorozyjną tzw oksydą. Potem trzeba na nowo nadrukować całą usuniętą grafikę. Właśnie tutaj zaczęły się schody. Robi to dla mnie firma zewnętrzna i pewnie wszystko byłoby dobrze, gdyby drukarz też był fanem sprzętu vintage. Niestety często się myli i stwarza mi tyle dodatkowej pracy, że nie jestem w stanie w żaden sposób się rozwijać… Tutaj nie sposób nie wpleść wątku alkoholowego. Kiedy mijają mi terminy a ja muszę od nowa usuwać napisy, szlifować, oksydować – to zaczyna mnie krew zalewać. No i tracę czas, który mógłbym poświęcić na inne rzeczy. Można powiedzieć – zmień drukarza…. niestety, gdybym zaczął zlecać to dużym, komercyjnym drukarniom, czas oczekiwania byłby podobny – 2-3 tygodnie a koszt potężny i cały biznes straciłby sens. Można też powiedzieć ok – zostań na tym poziomie i tyle, nie rozwijaj tego… Cóż… żeby utrzymać dom i rodzinę pracuję w kilku miejscach i w kilku zupełnie różnych profesjach. Terapia uzależnień, geodezja i panele…. Coś musi zniknąć. Nie wytrzymam tak dłużej, na co słusznie zwrócił uwagę Piotrek w jednym z komentarzy. Chcę zostać przy terapii i przy moich panelach. Geodezji zwyczajnie nie lubię. Robię bo muszę a to nie jest dobre. Im więcej przymusów w życiu, tym mniej szczęścia i spokoju. Moim marzeniem jest, by to bardzo niszowe zajęcie (na taką skalę robię to jako jedyny w Polsce ) stało się docelowym sposobem na życie. Tutaj właśnie trafiłem na ścianę, której sam nie rozbiję. Potrzebuję specjalistycznej drukarki UV FLAT BED PRINTER, która pozwoli mi się rozwinąć, zredukować czas pracy  i uspokoić przy okazji. Koszt zakupu takiego sprzętu to około 100 000 zł Nie mamy z żoną szans na tak duży kredyt i nie stać nas w tej chwili nawet na 20% wkładu własnego, by starać się o dofinansowanie czy leasing. Postanowiliśmy więc zwrócić się o pomoc do firm i wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć taki projekt. Rozpoczęliśmy akcję zbierania funduszy na stronie croudfoundingowej zrzutka.pl  Postanowiliśmy dać sobie 5 miesięcy czasu na zebranie pieniędzy. Być może przedłużymy zbiórkę nawet do roku czasu. Nasz drukarz, to już starszy człowiek i kilka razy wspominał o zamknięciu firmy. Jeśli się czasowo nie zgramy, to cała nasza praca pójdzie na marne i zamkniemy firmę. Kurcze aż mnie coś ściska w dołku, gdy o tym pomyślę. Moi drodzy przez kilka dni zgromadziliśmy kilkaset złotych… To niemal nic, ale też nie promujemy się w żaden sposób, po za pocztą pantoflową. Jeśli zechcecie to możecie nam bardzo pomóc, wchodząc na naszą zrzutkę i udostępniając ją na Waszych profilach Facebook, Twiter itp. Może też sami jesteście w stanie nam pomóc. Nie zrażajcie się wielką kwotą. Tutaj każda złotówka jest ważna. Na stronie zrzutki znajdziecie wszelkie szczegóły. Może macie swoje blogi i moglibyście napisać o nas… Możecie zapytać, co stanie się z pieniędzmi, jeśli cel zrzutki nie zostanie osiągnięty. Postanowiliśmy, że duże kwoty, rzędu tysięcy złotych (jeśli takowe się pojawią ) zwrócimy wpłacającym – chyba że nie będą tego chcieli, natomiast resztę, po odliczeniu kosztów promowania przekażemy na rzecz jakiejś organizacji pomagającej chorym dzieciom, lub konkretnie potrzebującemu dziecku.  Wracając do naszej zbiórki – zwracam się tutaj głównie do firm. Za dokonane wpłaty możemy wykonać nadruki na gadżetach reklamowych w preferencyjnych cenach, lub wykonać inne usługi przy pomocy tego sprzętu. Powiem wam szczerze, że nie lubię prosić o pomoc finansową. Poczułem jednak, że to jest ten czas i albo pójdzie to do przodu, albo trzeba będzie się zwinąć i zacząć znów szukać czegoś innego. Nie chcę tego robić. Może jest wśród Was ktoś, kto wie jak pozyskać środki z funduszy unijnych na zakup takiego sprzętu ? Może potraficie napisać wniosek. Mnie zbywano kilka razy… mówiąc, że nie ma takiego programu. No nic… Jeśli chcecie nam pomóc wejdźcie na stronę ZRZUTKI klikając w ten napis . Strona sama Was poprowadzi. Wpłacając pieniążki możecie pozostać anonimowi, możecie też zrobić to jawnie. Udostępniając link do strony, pozostajecie anonimowi. Z góry proszę o wybaczenie ale będę teraz przez kolejne miesiące katował Was czasami tym tematem 😛

Tyle o zrzutce. Pora na krótkie podsumowanie tego roku.

Tylu zawirowań nie pamiętam od czasów pijaństwa. Mam wrażenie, że chciałem już powiedzieć sobie – jesteś zdrowy, możesz zapomnieć o alkoholu. Dostałem po głowie za to kilkanaście.. może dziesiąt razy. Było trochę pijanego myślenia. Podupadałem na duchu wiele razy. To był dla mnie bardzo trudny rok. W wieku 39 lat zostałem ponownie ojcem. To jest niewyobrażalnie wielkie szczęście i nie ma tutaj dyskusji, lecz ta piękna róża ma wiele kolców. Nieprzespane noce, dezorganizacja życia domowego, kłótnie małżeńskie, dodatkowy stres i zanik życia towarzyskiego. Bardzo się to na nas obojgu odbiło i naszym domu. Bywało tak, że siadałem w fotelu i zastanawiałem się, czy była to przemyślana decyzja… by po chwili stuknąć się w głowę. Jeden niewinny uśmiech z kojca i serce całe miękkie. Kocham moją małą Jagódkę i to nie ulega wątpliwości 🙂 . Nie obyło się jednak bez ucieczek. Zacząłem podpytywać moich młodszych kolegów, którzy mają dzieci, czy ze mną wszystko ok… No i się nasłuchałem skrajności… Jeden lata za swoim synkiem jakby reszta świata była tylko dodatkiem a drugi z kolei mówi… No, ja mam trójkę dzieciaków i… raz… może dwa… nie chyba tylko raz zmieniałem pieluszkę. No ok – uspokoiłem się. Nie latam cały czas za Jagodą ale i nakarmię i przebiorę a że jej płacz czasami bardzo mnie denerwuje, to ponoć nic niezwykłego. Nie jestem więc ojcem roku, ale też nie zakałą rodzicielską 🙂 Z innych tematów – ubyło mi znajomych. Sami sobie poszli, tam gdzie mogą wygodnie pić i nie będę im truł. Może to dobrze ? Nie wiem, ale pojąłem że nie pogodzę tych światów tak łatwo, jak się tego spodziewałem. Może część tych znajomości ocaleje a może nie. Trochę to bolało, ale z drugiej strony przybyło mi wiele znajomości wśród ludzi trzeźwiejących i nie pijących wcale. Może fakt, że znamy się krótko sprawia, że nie rekompensuje mi to dawnych zażyłości, a może gdzieś tam po cichu bronię świata płynącego wódką ? Nie wiem i pewnie szybko nie poznam odpowiedzi. Rok 2017 był dla mnie rokiem bardzo trudnym i bardzo ciężko przepracowanym. Praca stała się w pewnym momencie nawet nałogiem zastępczym. Popełniłem wiele błędów ale nie żałuję niczego. Wyciągam wnioski i powolutku wprowadzam zmiany. Przestałem już brać wszelkie leki wpływające na świadomość. Przypłaciłem to nawrotem i depresją, ale to już powoli mija. Jest to kolejny krok do trzeźwości. Zostały mi papierosy. Po Nowym Roku przejdę na e-papierosa. Może uda się za 4-5 miesięcy całkiem zrezygnować z nikotyny. Taki mam plan… Uff… był to ciężki rok ale nie narzekam. Oby kolejny nie był gorszy i już będzie ok 🙂

Moi drodzy. W nadchodzącym roku 2018 życzę Wam, byście zawsze potrafili być sobą, bez użycia chemikaliów w butelkach, tabletkach, proszkach czy strzykawkach. Życzę Wam, byście potrafili cieszyć się tym co jest i nie martwić się o to, czego nie ma. Życzę Wam trzeźwego myślenia, trzeźwego serca i trzeźwego ciała.

 

Pozdrawiam serdecznie.

 

Michał

Pomóż innym !! Udostępnij na:

No Comments

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial