Pozorna beznadzieja…

Nawrót ma się ku końcowi… i dobrze ale kilka “ran” odniosłem. W te upalne dni większość alkoholików marzy o zimnym piwie… hmm właściwie to większość alkoholików pije to piwo i nie patrzy czy ciepłe, czy zimne, czy dobre, czy tanie… tylko pije, bo musi… O zimnym piwie marzą czasami alkoholicy – abstynenci a lato jest trudnym okresem do utrzymania abstynencji… Kuszą ogródki piwne, imprezy plenerowe, długie i ciepłe wieczory a także liczne “grille” urządzane przez znajomych i rodzinę… Właśnie temu tematowi chcę dzisiaj poświęcić uwagę, bo wielu uzależnionych spotyka się z kompletnym niezrozumieniem a wręcz wypieraniem tematu tej trudnej i ciężkiej choroby.

Alkoholicy to świetni manipulanci, aktorzy, oszuści i kombinatorzy, przez co zdarza się często, że swój problem potrafią latami ukrywać nawet przed najbliższymi. Bywa tak, że na przykład tylko małżonka, czy małżonek osoby uzależnionej podejrzewa problem a reszta rodziny żyje w nieświadomości, ale czasami nawet małżonkowie nie są świadomi  – nie dopuszczają nawet takiej możliwości…  Wszystko to dzieje się oczywiście do czasu. Do czasu, gdy alkohol nie pozwala już choremu wstać z łóżka, wykonywać codziennych obowiązków i  do czasu, gdy zmęczony piciem alkoholik chce się podnieść, chce podjąć leczenie, chce odmienić swoje życie. Bardzo trudno jest wówczas stanąć przed wszystkimi i powiedzieć – jestem uzależniony / uzależniona i chcę przestać pić. Ludzie odrywają oczy od kufli i patrzą zdziwieni jakby zobaczyli na ulicy yellow submarine… Konsternacja, zmieszanie a potem to co najgorsze… Nie przesadzaj ! Jaki alkoholizm ! Łap piwo i nie pierdol ! Pojebało cię  ?! O czym ty pierdolisz ? itp…  Do tej pory razem beztrosko się upijaliście, a śmiechom i żartom nie było końca. Teraz nagle ktoś wstaje i mówi, że jest alkoholikiem… hmmm zastanawialiście się dlaczego ludzie reagują tak beztrosko, lekceważąco a nawet agresywnie ? Powodów jest kilka. Pierwszy jest czysto emocjonalny. Gdy ktoś w pijącym towarzystwie mówi, że jest uzależniony, cała reszta czuje się oburzona – czując, że skoro piją razem od długiego czasu to jest to dla nich obraza. Tak – inni pijący mogą się poczuć oskarżonymi o alkoholizm a dla każdego miłośnika trunków wyskokowych jest to nie do pomyślenia ! Reagują emocjonalnie jak członkowie zamkniętej grupy do której ktoś przyniósł właśnie wirusa ptasiej grypy. Czują, że ich własne picie jest zagrożone i nie chcą dopuścić by ktoś się wyłamał. Na mnie też na początku patrzono dziwnie. Nie wszyscy i nie wszędzie ale wiem, że część z moich pijących znajomych (powiedzieli o tym po dwóch latach ) myślała, że ja sobie jaja robię z całą tą terapią i abstynencją. Po cichu liczyli nawet na to, że w końcu popłynę.. a ja się tym razem zaparłem i konsekwentnie robię swoje… przez co zdobywam miesiąc po miesiącu odrobiny szacunku i posłuch w tematach związanych z alkoholem.  Drugi, ważny powód to całkowita nieświadomość tego, czym jest choroba alkoholowa, jak wpływa na człowieka, jego organizm, myśli i uczucia. W społeczeństwie nadal pokutuje przekonanie, że alkoholik to ten brudny człowiek  żebrzący o drobne, leżący gdzieś na trawniku, chodniku czy przystanku. Oczywiście taki “menel” to bezrobotny, bez wykształcenia, “półgłówek”, “debil”, “tuman” itd… Oj jak bardzo się ludzie mylicie… Ta okrutna choroba nie wybiera. Chorują nauczyciele, prawnicy, lekarze a nawet posłowie i heh nasz były prezydent. Owszem – alkoholicy często tracą pracę, prawo jazdy a nawet całe majątki ale to nie jest reguła. Zapamiętajcie sobie moi drodzy, że alkoholik to taka osoba, która nie kontroluje ilości wypijanego alkoholu i koniec – cała reszta to w kij dmuchał. Czasami alkoholizmu nie widać nawet na pierwszy rzut oka. Bogatsi potrafią się latami ratować w SPA, u kosmetyczek i u wielu lekarzy, by jak najdłużej utrzymać pozory zdrowia. Po ciągach nie pokazują się publicznie do zejścia opuchlizny albo zasłaniają się przemęczeniem, niewyspaniem, czy jakąś “niewinną” chorobą. Już nie raz do tego wracałem, ale przypomnę raz jeszcze przypadek ś.p. Piotrka. Tak dobrze manipulował swoją rodziną, że oni, ( pomimo wielokrotnego wnoszenia Piotrka do mieszkania na rękach i znajdywania go na chodniku ) do końca nie wierzyli w jego chorobę !! Pocieszające jest to, że w większych miastach, szczególnie wśród ludzi otwartych na świat i na ogół z wyższym wykształceniem świadomość problematyki alkoholowej systematycznie rośnie, jednak nasze “zaścianki” mają w tym temacie dużo do nadrobienia. Sami uzależnieni też nie są zresztą lepsi :). Piszecie do mnie, że macie problem i chcecie z tego wyjść… ja na to OK każdy może przestać pić ale samemu to się nie uda… i spotykam się z niedowierzaniem, przechwałkami “ile to ja już nie wytrzymałem/wytrzymałam i że poradzę sobie i takie tam pierdzielenie o Szopenie… Ludzie ! Na zapalenie płuc jest antybiotyk, na złamaną rękę gips, na zniszczone ściany nowa farba a na alkoholizm jest terapia odwykowa. Gdyby było to takie proste jak się Wam wydaje, to nie zapijalibyście co kilka tygodni, czy miesięcy a podejmowalibyście decyzję o abstynencji i tyle…  Gdyby można było ot tak wyjść z pijaństwa, to nikt nie nazywałby tego chorobą a co najwyżej chwilą słabości, którą można przegonić jak muchę, machnięciem ręki. Piszecie więc, że chcecie się leczyć, ale gdy mówię co robić, gdzie się udać, jak sobie poradzić z lękiem przed podjęciem terapii to albo przestajecie pisać, albo mi wymyślacie, że nie wiem co mówię, albo znajdujecie inne wymówki typu praca w godzinach terapii, zły dojazd, “a co powiedzą ludzie, jak się wyda ? ” i masę innych równie śmiesznych bzdur. Ja mówię każdemu, zgodnie z prawdą, że jest to śmiertelna choroba, która nieleczona odbierze wszystko, ale to nie dociera… bo jak niby ma być śmiertelna, skoro już setki, czy tysiące razy przeżywaliście upicie się, kaca i “nic Wam nie jest”… do czasu moi drodzy. Macie zaburzenia pamięci ? Może problemy z ostrym widzeniem ? Może Wam lekko drżą palce ? A może na tęgim kacu boicie się różnych dźwięków i nie możecie spać ? Może wierzycie głęboko, że jesteście zdradzani ? To tylko takie “drobnostki”, ale ja Wam mówię, że właśnie sypią się Wam mózgi. Miewacie czasami biegunki z dodatkiem krwi ? Może zdarzyło się Wam kasłać krwią po piciu ? To też “drobnostka” – oto otwierają się Wam naczynia krwionośne i tylko czekać, aż po kolejnym kieliszku pękną na całej długości i utopicie się we własnej krwi… Może czujecie bóle w mostku ? Może wydaje się Wam, że Wasze serca zatrzymują się co jakiś czas i robi się Wam wtedy słabo ? To nic 🙂 To tylko niedotlenienie mięśnia sercowego i dodatkowe skurcze komór, które w następstwie picia będą coraz częstsze, aż pewnego dnia poczujecie uderzenie w mostku, po którym Wasz czas się zatrzyma i  game over… koniec. Nic z tych rzeczy ? To może po piciu czujecie ucisk po prawej stronie, pod żebrami ? To tylko wątroba, spuchnięta, stłuszczona i silnie zatruta toksynami woła o pomoc…. no chyba, że fazę gniecenia w boku macie już za sobą ? Już nie gniecie, bo umiera i się kurczy… tylko oczy jakieś takie dziwnie żółtawe…. Mógłbym tak pisać jeszcze o jelitach, o nowotworach wywoływanych przez nadużywanie alko, zburzeniach mowy, utratą kontroli nad własnymi mięśniami itp. ale nie o to mi chodzi ! Zrozumcie tylko, że stoicie jedną nogą w Waszych grobach a pieprzycie mi tutaj, że praca nie pozwala się Wam leczyć !!! Czy tam w trumnie znajdziecie sobie też pracę ? Czy świat będzie płakał i narzekał gdy zapijecie się na śmierć ? NIE bo świata to nie obchodzi, właściciela korporacji, czy sieci handlowej też to nie obchodzi a co więcej, pewnie też znajdą się tacy, którym Wasza śmierć przyniesie sporą ulgę, bo od lat, jesteście wstydliwym i upierdliwym ciężarem dla swoich rodzin, które nie dość, że nic od Was wartościowego nie dostają to jeszcze muszą znosić cały Wasz syf, jaki robicie wokół siebie i Wasze rozjechane z rzeczywistością teksty. Ja też taki byłem i moja rodzina miała mnie dość. Jednak ostatkiem sił, coś mnie pchnęło by iść do poradni, gdzie szybko przekonałem się, że mój strach przed leczeniem był całkowicie bezzasadny. Przestańcie mi więc tłumaczyć z jakiego powodu unikacie terapii, bo każdy powód w tej sytuacji jest tylko próbą ucieczki od problemu a nie rozwiązaniem.

Jest sobota godzina 01.39 w sypialni mam ponad 25 stopni Celsjusza. Piecze mnie poparzona przy spawaniu skóra a wieczorem znów pojawił się głód. Właściwie nie głód a taki mały głodzik :)… Dwa dni temu, gdy zaczynałem pisać ten artykuł myślałem, że nawrót przeszedł, ale nie… Uruchamiają mi się fantazje o piciu… same… przychodzą znikąd i donikąd na szczęście odchodzą. Podejrzewam, że te ostatnie jazdy, były spowodowane planowanym zabiegiem chirurgicznym, którego tym razem jakoś dziwnie się boję, choć już tyle ich przeszedłem. Do tego w minionych dniach działałem pod silną presją w pracy lecz to akurat przyniosło mi wspaniałą nagrodę – satysfakcję – gdyż wszystko się dobrze zakończyło.

Trzymajcie się moi drodzy. Nie przechodźcie obojętnie obok zagubionych w alkoholizmie ludzi. Oni cierpią i potrzebują pomocy. A co do Was – bracia i siostry w niedoli… weźcie Wasze leniwe tyłki i zawalczcie o siebie, póki tli się w Was życie.

Pozdrawiam serdecznie

Michał

Jeśli potrzebujecie fachowej pomocy wejdźcie na stronę ośrodka OD NOWA lub skontaktujcie się ze mną walczacyalkoholik@interia.pl tylko cierpliwości proszę, bo nie nadążam czasami z odpisywaniem na maile.

Jeszcze tylko „ogłoszenie parafialne” … Zbieram stary, polski sprzęt audio, kasety magnetofonowe, płyty winylowe (czarne) – wszystko konserwuję, odnawiam i uruchamiam. Jeśli macie takie rzeczy na zbyciu, dajcie znać. Może coś od Was odkupię. Oczywiście pokrywam koszty przesyłek itd. :)

Pomóż innym !! Udostępnij na:

No Comments

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial