UPODLENIE ZAKŁAD KARNY UHERCE MINERALNE

Po pół roku w ciemnych celach wprowadziłem się do pokoju z otwieranym drzwiami i oknami. Skazani snuli się po korytarzach, z celi miałem widok na góry. To było krzepiące. Bardzo krzepiące. Na korytarzach były telefony !! Można było dzwonić niemal bez ograniczeń, chyba że była duża kolejka – a na ogół była. Wszystkie dni wyglądały podobnie. Pobudka o 6.00 6.30 przygotowanie do apelu. 7.00 apel. Wszyscy stają w szeregu a starszy celi melduje stan. Potem wszyscy pędzą na bardachę (łazienka z ubikacjami) żeby zająć miejsce do umywalek. Na oddziale jest około 160 osób i 10 umywalek. Przez niecałą godzinę rano jest ciepła woda. Potem wydawane jest śniadanie. Na cały dzień dostaję mały chleb – coś jak połowa zwykłego chleba. Jego parszywego smaku nie zapomnę długo. do tego pół konserwy nazywanej psiną i chyba nie bez powodu. Pies by tego nie zjadł a ja do dziś mam ciarki kiedy widzę konserwy mięsne za 1,99. Jest też herbata w wiaderkach ale mało kto to bierze. Tutaj mamy czajnik i parzymy sobie gorące napoje sami.  O godzinie 9.00 wyłączają prąd i zapada cisza. Zaczyna się najnudniejsza część dnia. Trzeba nauczyć się marnować czas w taki sposób żeby nie oszaleć, nie dać się przygnębiającym myślom. Miałem pod celą faceta spod Dębicy, który dostał krótki wyrok za znęcanie się nad rodziną. Niestety już wcześniej miał kilka wyroków w zawieszeniu i zaczynali mu te wyroki odwieszać. Nazywano to dolewą. Dostał już kilka dolew i nagle zrobiło się ładnych kilka lat do odsiadki. Dziarski damski bokser nie wytrzymał i skoczył na głowę ze schodów. Spadł na kogoś i nic mu się wielkiego nie stało, ale tym aktem desperacji dołożył sobie więcej kłopotów. Jako więzień niebezpieczny wywieziony został na zakład zamknięty… Ciekawe czy przeżył…  Zbliża się południe wołają na spacer. Tutaj spacer jest spacerem. Wszyscy chodzą wokół dużego placu pomiędzy pawilonami A,B,C. Niektórzy opalają się, inni palą papierosy w wyznaczonych miejscach. Można powiedzieć – hotel w porównaniu do “zamku”. Na zamku wszystko kojarzy mi się z mrokiem i dymem, ze smrodem niemytych ciał i ciasnotą nie do opisania. Schodzimy ze spaceru a o 15 wydają obiad. Tych rarytasów nie da się opisać. Byłem kilka razy w kuchni i widziałem nadgniłe warzywa z których gotuje się zupy ale i tak tutaj jest dobrze. Na zamku to była istna masakra. Grało się w karty o kopytka czy śledzia – specjały kuchni uważane za rarytasy a serwowane wyjątkowo rzadko.

Poznaję coraz więcej ludzi i dociera do mnie, że większość skazanych otarła się o alkohol lub alkohol był głównym czynnikiem, który ich tutaj zamknął. Ktoś kogoś pchnął nożem po pijaku. Inny w amoku alkoholowym zabił żonę. Cała masa kierowców pijaków, rowerzystów, traktorzystów. Awanturnicy katujący swoich bliskich w alkoholowych zwidach. Pewien drwal z Bieszczad chciał spalić dom i żonę… Nic się nikomu nie stało ale wyrok jest…. i słusznie. Można by mnożyć przypadki zalewanej wódką głupoty. Utwierdzam się w przekonaniu, że alkohol mam za sobą, że tamtej majowej nocy piłem ostatni raz. Idę na obowiązkowy kurs dla ludzi, których przestępstwa związane były z alkoholem. Umniejszam rolę wódki w moim życiu. Nie uważam się za alkoholika. Wypieram się tego z całą stanowczością. Przecież nie piłem aż tak dużo i tak często… Ja – alkoholik – dobre sobie…

 

Z tygodnia na tydzień podupadam na zdrowiu. Zarówno psychicznym jak i fizycznym.  Ciągłe zapalenia zatok, oskrzeli i płuc eliminują mnie z pracy raz po raz. Załapałem się do pracy w magazynie ale nie wiem czy więcej byłem na zwolnieniu czy w pracy. Wysyłają mnie na prześwietlenia i zatok i płuc. Płuca zdrowe ale w zatokach “coś tam jest”. Myślałem, że napluje facetowi w twarz. Ten sam lekarz nie widział nic kiedy na wolności chodziłem do niego ze zdjęciami a teraz pyta się gdzie jest więzienna laryngologia… No i owszem jest … w Bydgoszczy. To ja wolę zdychać tutaj. Psychiatra też ma ze mną kłopot. Zapisuje mi coraz więcej prochów… Tych z górnej półki. Przeciętnego zjadacza chleba moja dawka leków uśpiłaby na tydzień….

 

Pomóż innym !! Udostępnij na:

3 komentarze

  • ~f-sz SW

    22 lutego 2015 at 10:14 Odpowiedz

    I my i wy-jesteśmy w ZK na własne życzenie…….

  • ~hanys

    8 kwietnia 2015 at 01:15 Odpowiedz

    Tez tam siedzialem jak rambo skoczyl na glowke,teraz nie pamietam na kogo co zreszta moglo go uratowac;-)

  • ~Tomasz

    23 lipca 2017 at 12:32 Odpowiedz

    Ja siedziałem na OZ Jablonki, jest to oddział zewnetrzny Uherc . El Jablonki przypominaja placówkę a nie zaklad karny.80 osadzonych na jednym oddziale na 2 strażników, micha wmiare dobra A co do warunków to idzie wytrzymać . Nikomu nie polecam ale wspominam nawet mile. Haha . W życiu trzeba wszystkiego spróbować . PDW!!

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial