UPODLENIE WYCHODZĘ Z WIĘZIENIA

Lekarze w więzieniu nie dawali sobie rady więc mnie…. wywalili na leczenie na wolność. Oczywiście odbyła się rozprawa, wszystkie formalności. Siedziałem jak na szpilkach. Liczyłem godziny do wyjścia. To były najdłuższe dwa dni w moim życiu. Mimo leków nie mogłem spać. Wolność, rodzina, przestrzeń życiowa. Wanna, normalne jedzenie, przyroda, rzeki, góry, strumienie, lasy… No wszystko – cały świat będzie mój. Będę się turlał ze szczęścia!!! Dostałem swoje dokumenty, portfel, obrączkę ślubną i sporo kasy, która odłożyła się z wpłat mojej rodziny. Miałem masę tobołów. Wyszedłem za bramę i ujrzałem staw z rybami. Wokół śpiewały ptaki a w dali słyszałem przejeżdżające samochody. Byłem wolny. Szczęśliwy jak nigdy. Tylko narodziny mojej Julii były szczęśliwszym dniem w moim życiu. Czekałem na Ewę. Przyjechała.  Nie spieszyliśmy się. Mieliśmy czas.  Po drodze do domu oczy miałem wokół głowy. Nie mogłem się nadziwić jak piękny jest świat. Niby tylko rok i kilka dni ale to aż rok i kilka dni… Tęskniłem za tym wszystkim. Był 25 maja 2011. Miałem pół roku na leczenie. Co potem ? Zobaczymy.

Pomóż innym !! Udostępnij na:

No Comments

Post a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial